Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Playoffs 2012. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Playoffs 2012. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 13 maja 2012
Game 1, prezent prawie okazał się pułapką.
To kolejny mecz Celtics, który dla każdego fana tej drużyny jest jak ból brzucha podczas najważniejszego meczu klasowych rozgrywek w kosza. Na szczęście mój tata, a wasz wujek - Kevin - odłożył to spotkanie do lodówki zdobywając punkty w 7 z 9 (!) kolejnych akcji Bostonu w 4q. Niewidzialny Rajon i jego niewidzialne triple-double, niesamowita obrona w końcówce od Bradleya i step back Pierce'a również pomogły nam w tym trudnym zwycięstwie. Pocieszający jest na pewno fakt, że grający tak słaby mecz Celtics - 2/18 za 3 - nadal potrafią wyrwać tak istotny mecz, dzięki znakomitej sekwencji w obronie. Philly wyglądała właśnie tak jak się spodziewałem, w 4 kwarcie słońce schowało się dla nich za chmury, a boisko wypełniła rzęsista mgła, którą próbowali pokonać jumperami z bliższego i dalszego półdystansu. To będzie brzydka seria, ale tak właśnie wyglądają serie z udziałem Bostonu. Mimo to, cieszę się z tego zwycięstwa jak z każdego innego i liczę, że w poniedziałek również uporamy się z naszym przeciwnikiem, aby utrzymać tak cenne dla nas HCA.
sobota, 12 maja 2012
Gdzie prezent może okazać się pułapką.
Oglądałem dziś wywiad z Kevinem Garnettem, w którym ronił łzy przed kamerą mówiąc, że nie potrafi i nienawidzi przegrywać. Oczywiście wywiad ten był przeprowadzany jeszcze za czasów jego gry w Minnesocie, ale czy to tak naprawdę robi jakąkolwiek różnicę ? Jesteśmy w drugiej rundzie, 5 rok z rzędu mamy szansę awansować do finału konferencji, a za każdym razem gdy docieraliśmy do tego punktu graliśmy w finałach Playoffs. Na ile możemy liczyć w tym roku ? Ile paliwa zostało jeszcze w celtyckim baku ? Czy pozorny prezent jakim jest starcie z Philly, nad którą mamy przewagę parkietu, nie okaże się pułapką ? Młodzi, atletyczni, podbudowani, bądź co bądź, wyeliminowaniem #1 Seed'u wschodniej konferencji. Przeprawa ta może tak naprawdę okazać się spacerkiem, nikt nie wątpi, że zdrowa drużyna Bostonu może wyeliminować 76ers w 5/6 meczach. Niestety, czwarty rok z rzędu nasi zawodnicy borykają się z mniejszymi czy większymi urazami, które znacznie ich ograniczają. Lista nie jest może wybitnie długa, ale dotyczy zawodników kluczowych.
- Kostka Raya wróciła do stanu sprzed dwóch tygodni. Jaki to stan ? Taki, w którym Ray nie jest w stanie ukończyć swojej przedmeczowej rozgrzewki, a tym samym zagrać w meczu. Allen pozostaje jednak optymistą, liczy, że coś się jeszcze zmieni i uda mu się rozpocząć tę serie występem w TD Garden.
- Kolano Pierce'a rzekomo nie przeszkadza mu podczas chodzenia czy lekkiego truchtu, ból doskwiera mu natomiast przy każdym jego nieregularnym zgięciu. Co więcej, Paul przyznał, że nie uda mu się wyleczyć tej kontuzji dopóki sezon się nie zakończy.
- Ramię/bark Bradleya również nie jest w dobrym stanie. Avery zmaga się z bólem, co rzutuje na jego grze, stara się on jednak przejść przez to z zaciśniętymi zębami i dawać z siebie wszystko na boisku.
Jak więc będzie wyglądał dzisiejszy mecz ? Nie mam pojęcia. Pocieszający jest fakt, że w ostatnich 17 meczach w TD Garden Boston notują imponujący bilans 16-1, gdzie jedyną porażką jest przegrany jednym punktem pojedynek ze Spurs. Dodatkowo Celtics wygrali wszystkie dotychczasowe mecze rozgrywane u siebie podczas tegorocznych playoffów.
- Kostka Raya wróciła do stanu sprzed dwóch tygodni. Jaki to stan ? Taki, w którym Ray nie jest w stanie ukończyć swojej przedmeczowej rozgrzewki, a tym samym zagrać w meczu. Allen pozostaje jednak optymistą, liczy, że coś się jeszcze zmieni i uda mu się rozpocząć tę serie występem w TD Garden.
- Kolano Pierce'a rzekomo nie przeszkadza mu podczas chodzenia czy lekkiego truchtu, ból doskwiera mu natomiast przy każdym jego nieregularnym zgięciu. Co więcej, Paul przyznał, że nie uda mu się wyleczyć tej kontuzji dopóki sezon się nie zakończy.
- Ramię/bark Bradleya również nie jest w dobrym stanie. Avery zmaga się z bólem, co rzutuje na jego grze, stara się on jednak przejść przez to z zaciśniętymi zębami i dawać z siebie wszystko na boisku.
Jak więc będzie wyglądał dzisiejszy mecz ? Nie mam pojęcia. Pocieszający jest fakt, że w ostatnich 17 meczach w TD Garden Boston notują imponujący bilans 16-1, gdzie jedyną porażką jest przegrany jednym punktem pojedynek ze Spurs. Dodatkowo Celtics wygrali wszystkie dotychczasowe mecze rozgrywane u siebie podczas tegorocznych playoffów.
poniedziałek, 7 maja 2012
Gdzie TD Garden odbyło zasłużoną fetę.
To był ten jeden mecz, na który czekaliśmy od czasu blowoutu Miami w ogródku. Ile znaczy dla Celtics Ray Allen ? Mieliśmy okazję zdać sobie z tego sprawę wczoraj. Masa miejsca w środku dla Garnetta i Rondo to oczywiście zasługa spacingu, za którym tak bardzo tęskniliśmy wraz z Riversem. Paul Pierce był unstoppable, przypominał kolesia, który wywieziony z boiska na wózku inwalidzkim wrócił by pozdrowić fanów ze swojego rodzinnego miasta. Transition offense, Rondo biegnie, rozgląda się na boki, podanie do Paula, lekki stop, follow through, swish, nothin but net. Nie jest żadną nowością, że właśnie tak grający Celtics są w ogóle jakimś zagrożeniem dla Żarów z Miami. Jest jednak kilka mankamentów i to właśnie na nich wolałbym się skupić:
- Brandon Bass nie decyduje się na jumpery jak to zwykł robić w sezonie regularnym, zamiast tego wchodzi w kozioł, a wtedy wszyscy znamy tego efekt. W serii z Hawks nie robi to większej różnicy, ale w potencjalnym pojedynku z Heat będzie to jednym z ważniejszych warunków do zwycięstwa. W dotychczasowych meczach z Heat Brandon notuje 52% skuteczności, będąc 13/20 z bliskiego półdystansu.
- Pietrus wraca do wcześniejszej dyspozycji zza łuku, wydaję mi się, że Mickael zbyt często rzuca z nieprzygotowanej pozycji, będąc po części odwróconym od kosza bądź off-balance.
Spodziewam się, że Hawks wyrwą jeszcze jedno zwycięstwo u siebie, w najbliższym meczu, a seria zakończy się w ogródku w game 6, ale nie obrażę się jeśli zakończy się wcześniej.
It's all about 18.
- Brandon Bass nie decyduje się na jumpery jak to zwykł robić w sezonie regularnym, zamiast tego wchodzi w kozioł, a wtedy wszyscy znamy tego efekt. W serii z Hawks nie robi to większej różnicy, ale w potencjalnym pojedynku z Heat będzie to jednym z ważniejszych warunków do zwycięstwa. W dotychczasowych meczach z Heat Brandon notuje 52% skuteczności, będąc 13/20 z bliskiego półdystansu.
- Pietrus wraca do wcześniejszej dyspozycji zza łuku, wydaję mi się, że Mickael zbyt często rzuca z nieprzygotowanej pozycji, będąc po części odwróconym od kosza bądź off-balance.
Spodziewam się, że Hawks wyrwą jeszcze jedno zwycięstwo u siebie, w najbliższym meczu, a seria zakończy się w ogródku w game 6, ale nie obrażę się jeśli zakończy się wcześniej.
It's all about 18.
sobota, 5 maja 2012
piątek, 4 maja 2012
Game 3, gdzie kibice Celtics pokażą różnice między 'kibicować', a kibicować
Doszliśmy do game 3, plan minimum wykonany, wygrać na wyjeździe ? check. Wygrać bez Rondo ? check. Mamy zatem powrót do domu, powrót do ogródka i wszyscy oczekujemy wielkiego meczu przede wszystkim od Rajona, ale hola hola, to jest ten legendarny 'trap game' dla C's. Wiele razy w tym sezonie Boston udowadniali, że najlepiej idzie im wtedy, kiedy nikt nie spodziewa się po nich zwycięstwa, kiedy muszą walczyć zawzięcie, odrabiać wielkie straty (Orlando), wygrywać z założenia przegrany mecz (Miami). Dzisiejszy game może okazać się zatem pułapką, podbudowani Celtics znów mogą uznać, że 'rozgrywkę wygrają za nich koszulki' cytując Doca Riversa. Ale jeśli rozgonimy owe czarne chmury z nad głowy możemy spodziewać się naprawdę wielkiego meczu, powrotu Rondo, powrotu do formy Bassa [jego jumpera są ściśle uzależnione od obecności Rajona, Bass w meczach z Hawks: 4/7( 4 asysty Rondo), 10/17(Rondo asystuje przy 6ściu z nich), 3/7 (Rondo asystuje przy 2 rzutach)]. Możemy się też spodziewać trochę więcej produkcji w ofensywie od Pietrusa, który pomimo świetnej obrony w game 2, zawodzi przy rzutach. W meczu nr. 2 widzieliśmy tylko 8 minut od Stiemsmy, Doc postanowił zagrać small-ball, co ostatecznie przyniosło efekty. Jak będzie dziś ? Nie wiemy. Powrót Raya ? Probable, jak zwykle. Jest jednak pozytyw, Allen czuje się lepiej, ostatnio przeszedł nawet cały trening, mimo to jego status nadal określany jest jako game time decision. Wszyscy liczymy na widowisko i obyśmy wszyscy się go dzisiaj doczekali.
środa, 2 maja 2012
Kto jest najlepszym koszykarzem na świecie i dlaczego właśnie Pierce ?
Drodzy maturzyści właśnie takiego tematu możemy spodziewać się na piątkowym polskim.
Po prostu The Truth
Po prostu The Truth
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Bstn Celtics
To jeden z tych trudnych momentów, kiedy wstajesz w nocy, liczysz na łatwe zwycięstwo, zwycięstwo, albo chociaż trochę dobrej koszykówki ze strony twojej ukochanej drużyny, a co otrzymujesz ? Celtics z głową w chmurach, powolnych, zagubionych, nie trafiających swoich rzutów. Garnett, który zaczął mecz od 0/6 na pewno nie pomógł, w pierwszej połowie wyróżniał się jedynie Stiemsma i Rondo. Problem w tym, że szukający pozycji do rzutu Rajon totalnie popsuł ofensywę, widać było zmieszanie na twarzach zawodników Bostonu, biegali jak bezgłowi jeźdźcy, w obronie rotowali wolno pozwalając na łatwe punkty spod kosza. Z drugiej strony taka ofensywna niemoc nie powinna się już w tej serii Celtics przydarzyć, nie był to wszakże wynik jakiejś niesamowicie dobrej obrony Hawks, poza tym 'zielonym' i tak udało się wykonać swój klasyczny run w końcówce i doprowadzić do zaciętego crunch time'u. 0/11 za trzy, kiedy ostatni raz Celtics mieli tak fatalny wynik zza łuku ? w 1991 przeciwko... Charlotte. Pierce jest 1/11 za 3 w meczach przeciwko Hawks w tym sezonie.
Playoffy rozpoczęte od falstartu
Najważniejszą obecnie kwestią dla Celtics nie jest porażka 74-83 w meczu nr 1 na wyjeździe, z której nie należałoby wyciągać zbyt pochopnych wniosków, lecz sprawa Rondo, który może zostać zawieszony na mecz nr 2.
W końcówce spotkania, przy redukcji straty Celtów do zaledwie 4 punktów, miała miejsce walka o piłkę w parterze pomiędzy Smithem a Bassem. Sędzia gwizdnął faul Bassowi, po czym zdenerwowany tym Rondo pobiegł w stronę arbitra krzycząc coś i wpychając się w niego klatką piersiową (natychmiastowe wykluczenie). Po meczu rozgrywający C's tłumaczył, że nie było to zachowanie intencjonalne. Na powtórce faktycznie widać jak przypadkowo następuje na nogę sędziego Davisa i leci nieco do przodu. Po dokładnym obejrzeniu filmiku wydaje mi się jednak, że wykonuje potem dodatkowy ruch klatką w kierunku arbitra i jest to posunięcie celowe. Zresztą oceńcie sami.
Sam mecz był męczarnią dla Bostończyków, szczególnie w pierwszej połowie. Atlanta zaczęła to spotkanie z zaskakującym impetem, grając szybko i trafiając trójki. Po kilku minutach na tablicy wyników widniał rezultat 20-6, i właśnie ten początek zaważył o końcowym wyniku. W pierwszej połowie wyglądało to bardzo słabo - zbyt wolna rotacja w obronie i niska skuteczność. W drugiej połowie wyglądało to nieco lepiej, głównie ze względu na przebudzenie Kevina Garnetta (20/12 w 40 min.) oraz poprawę gry defensywnej (49 pkt Hawks w pierwszej połowie i tylko 34 w drugiej). Zielonym brakowało dziś jednak dużo do zwycięstwa, przede wszystkim odczuwalny był brak Raya Allena (0-11 za 3 całego zespołu). Miejmy nadzieję, że nie powtórzy się już tak fatalny występ Pierce'a (12 pkt, 5-19 z gry i 0-6 za 3). Szczególnych kłopotów dostarczała zbiórka na bronionej desce, rzucały się w oczy częste problemy z chwytaniem piłki, co dało Jastrzębiom kilka łatwych punktów. Pozostali zawodnicy ? Bass - kompletnie zagubiony, Bradley - dużo mniej wkładu w mecz niż miało to miejsce w ostatnim czasie. Z drużyny przeciwnej należy wyróżnić fantastycznego Josha Smitha (22/18), który nie dał się zepchnąć na obwód, a swoim bardzo trudnym rzutem w końcówce przerwał run Celtics.
Bez Rondo w meczu nr 2 (bo wedle przepisów kara powinna objąć najpewniej jedno spotkanie) ta seria może przysporzyć Bostończykom wiele kłopotów. Bez motoru napędowego działań ofensywnych, jakim bez wątpienia jest Rajon, ta ofensywa umiera śmiercią naturalną.
W końcówce spotkania, przy redukcji straty Celtów do zaledwie 4 punktów, miała miejsce walka o piłkę w parterze pomiędzy Smithem a Bassem. Sędzia gwizdnął faul Bassowi, po czym zdenerwowany tym Rondo pobiegł w stronę arbitra krzycząc coś i wpychając się w niego klatką piersiową (natychmiastowe wykluczenie). Po meczu rozgrywający C's tłumaczył, że nie było to zachowanie intencjonalne. Na powtórce faktycznie widać jak przypadkowo następuje na nogę sędziego Davisa i leci nieco do przodu. Po dokładnym obejrzeniu filmiku wydaje mi się jednak, że wykonuje potem dodatkowy ruch klatką w kierunku arbitra i jest to posunięcie celowe. Zresztą oceńcie sami.
Sam mecz był męczarnią dla Bostończyków, szczególnie w pierwszej połowie. Atlanta zaczęła to spotkanie z zaskakującym impetem, grając szybko i trafiając trójki. Po kilku minutach na tablicy wyników widniał rezultat 20-6, i właśnie ten początek zaważył o końcowym wyniku. W pierwszej połowie wyglądało to bardzo słabo - zbyt wolna rotacja w obronie i niska skuteczność. W drugiej połowie wyglądało to nieco lepiej, głównie ze względu na przebudzenie Kevina Garnetta (20/12 w 40 min.) oraz poprawę gry defensywnej (49 pkt Hawks w pierwszej połowie i tylko 34 w drugiej). Zielonym brakowało dziś jednak dużo do zwycięstwa, przede wszystkim odczuwalny był brak Raya Allena (0-11 za 3 całego zespołu). Miejmy nadzieję, że nie powtórzy się już tak fatalny występ Pierce'a (12 pkt, 5-19 z gry i 0-6 za 3). Szczególnych kłopotów dostarczała zbiórka na bronionej desce, rzucały się w oczy częste problemy z chwytaniem piłki, co dało Jastrzębiom kilka łatwych punktów. Pozostali zawodnicy ? Bass - kompletnie zagubiony, Bradley - dużo mniej wkładu w mecz niż miało to miejsce w ostatnim czasie. Z drużyny przeciwnej należy wyróżnić fantastycznego Josha Smitha (22/18), który nie dał się zepchnąć na obwód, a swoim bardzo trudnym rzutem w końcówce przerwał run Celtics.
Bez Rondo w meczu nr 2 (bo wedle przepisów kara powinna objąć najpewniej jedno spotkanie) ta seria może przysporzyć Bostończykom wiele kłopotów. Bez motoru napędowego działań ofensywnych, jakim bez wątpienia jest Rajon, ta ofensywa umiera śmiercią naturalną.
niedziela, 29 kwietnia 2012
Ostatni podryg Celtics
Mamy 29 kwietnia, za oknem grzeje słońce, a my - zagorzali fani koszykówki zza oceanu - jak co roku przestawiamy się na amerykańską strefę czasową. Moje serce znów pompuje zieloną krew, a głowa non stop układa riposty na wszystkich niewierzących w 'koniczynki'. W roku 2008 Boston Celtics po dwóch ruchach transferowych wzbili się z dna ligi na jej szczyt, ktoś może powiedzieć, że nie było to żadnym zaskoczeniem, wszak w jednej drużynie znalazły się 3 wielkie gwiazdy, które marzyły o jednym - zdobyciu mistrzostwa. Udało się to już w pierwszym sezonie wspólnej gry „Big Three”, co łatwe nie jest, o czym przekonuje występ Miami Heat w ubiegłorocznych playoffach. Od roku 2008 minęły jednak 4 lata, a pierwotnie koszykarski triumwirat Pierce-Garnett-Allen miał panować przez jedynie 3 sezony. Plany się jednak zmieniły i chyba żaden fan Celtics z tego powodu nigdy nie płakał, a wręcz odwrotnie, to perspektywa oglądania jednego z tych trzech wielkich zawodników w jakiejkolwiek innej koszulce niż koszulka Bostonu mogła przyprawiać fanów o apopleksję. Rok temu mieliśmy tego przedsmak, w przerwie transferowej, generalny menedżer - Danny Ainge dokonał transferu, w którym do OKC trafił członek mistrzowskiej ekipy z 2008 roku - Kendrick Perkins. Doc Rivers wielokrotnie podkreślał jak ważną rolę pełni Perkins w jego zespole, co rusz przywołując argument, że Gang Green w składzie z Big Three, Rajonem Rondo i właśnie Perkinsem nigdy nie przegrał serii w playoffach. Transfer ten okazał się być brzemienny w skutkach nie tylko ze względów czysto sportowych, ale także, a może przede wszystkim ze względu na tak zwane team chemistry. Obecny center Oklahomy był wielkim przyjacielem Rondo, to właśnie młody rozgrywający przeżył ten transfer najgorzej, a efekty były widocznee w grze całej drużyny. Po sweepie z Knicks w pierwszej rundzie, C's trafili na Miami, które okazało się za dużą przeszkodą w drodze po 18 mistrzowski banner. Problemy mnożyły się jak króliki - fatalna kontuzja Ronda w game 3, słabe egzekwowanie ofensywnych zagrywek w końcówce, i wreszcie, w mojej opinii najpoważniejszy z nich - panująca wtedy w zespole atmosfera. Celtics byli rozbici, składało się na to wiele czynników, między innymi ciągłe kontuzje Shaqa, wyżej wspomniana wymiana Ainge'a, a także kłopoty wychowawcze z Rajonem Rondo.
W tym roku również nie brakuje zmartwień w obozie 'zielonych', ale mimo to udowadniają oni, że jeśli w zespole panuje odpowiednia atmosfera, to są w stanie wznieść się na wyższy poziom. Tegoroczny sezon był specyficzny, wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, możemy zaobserwować jednak pewne zależności. Kilka ekip zaczęło sezon bardzo dobrze (Philly, Miami, Portland) by potem zanotować spadek formy, z drugiej strony kilka ekip zaczęło sezon słabo, by potem zmotywować się i wrócić do walki o playoffy. Do tej drugiej grupy możemy zaliczyć Boston, który po All-Star Break odnalazł w końcu upragnioną chemię w zespole i sprawił, że nikt nie chce spotkać go na swojej drodze w rozgrywkach posezonowych. W 1. rundzie Celtowie (ostatecznie 4 miejsce na Wschodzie) zmierzą się z Atlantą Hawks, jednak bez przewagi parkietu. Mówi się, że będzie to najciekawsza pod względem zaciętości seria na Wschodzie. Obie drużyny wyrównane (dokładnie taka sama średnia punktów i strat (sic!) zdobywana w 3 bezpośrednich meczach w tym sezonie – 86,3 i 17,3) i borykające się z podobnymi trudnościami. W obu ekipach mamy do czynienia z plagą kontuzji wśród podkoszowych – Chris Wilcox, Jeff Green i Jermaine O'Neal (Boston) oraz Al Horford i Zaza Pachulia (Atlanta). W kontekście prawdopodobnej nieobecności tych dwóch graczy Jastrzębi umyka fakt, że Celtics są jednym z najgorzej zbierających teamów po obu stronach parkietu. Udaje się również eksperyment z wystawianiem Kevina Garnetta na pozycji centra. Big Ticket jest w tym sezonie vintage, rozciągając obronę rzutami z półdystansu bądź też robiąc miejsce dla świetnie ścinających pod kosz kolegów (w czym przoduje ostatnio Avery Bradley) – i właśnie to może być w tych pojedynkach czynnikiem X. Kolejną rzeczą wartą podkreślenia jest spadek efektywności we wszystkich statystykach Atlanty w meczach z Bostonem, co jest zasługą świetnej zespołowej obrony. Zdaniem moim, ale i większości ekspertów Zieloni powinni zatem wyeliminować swojego rywala. Trudniejsze zadanie czeka na nich w następnej rundzie – Chicago Bulls (najbardziej prawdopodobny rywal) nawet bez Derricka Rose'a, są w stanie dzięki bardzo szerokiemu i nastawionemu na zbiórkę i obronę frontcourtowi pokonać C's i byliby faworytem tej serii.
Ale kto wie ? Allenowi i Garnettowi kończą się kontrakty, Pierce przebąkiwał ostatnio o zakończeniu kariery. Być może to jest ten moment, kiedy nazywani (zresztą już od kilku lat) „dziadkami” zawodnicy wykrzeszą z siebie ostatnie pokłady sił i ambicji. Doc Rivers powiedział ostatnio, że będzie to bardzo ciekawa seria i z pewnością drużyna, która wróci z niej 'na tarczy' poczyni gruntowne zmiany w nadchodzącym offseason.
Autorzy: Jsob&Payne
Artykuł pojawił się również na : klik klik
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Playoffs preludium.
Playoffy zbliżają się wielkimi krokami, my znamy już swojego rywala, będzie nim Atlanta Hawks. W sezonie regularnym zanotowaliśmy z Jastrzębiami bilans 2-1 na naszą korzyść, wszystkie mecze były zacięte do samego końca, nawet pomimo tego, że w ostatnim z nich Celtics grali rezerwowym składem, który prowadził niesamowity tej nocy Avery Bradley.
Seria zapowiada się interesująco chociaż Doc Rivers jest raczej spokojny o swoich podopiecznych, w ostatnim bezpośrednim pojedynku między tymi drużynami oddał praktycznie HCA(Przewagę parkietu) dając odpocząć swoim weteranom. Celtics mają jeszcze matematyczne szanse, aby uzyskać lepszy bilans od Atlanty, ale wszystko wskazuje na to, że w najbliższy wtorek w meczu z Miami również nie ujrzymy naszych podstawowych zawodników. Doc zapowiedział już w marcu, że jeżeli dojdzie do sytuacji, w której będzie musiał wybierać między walką o wyższe rozstawienie w playoffs, a oszczędzaniem swoich gwiazd, wybierze to drugie.
Niedługo szersza zapowiedź oraz opis poszczególnych matchupów z drużyną Atlanty, zapraszam do śledzenia bloga ;)
Seria zapowiada się interesująco chociaż Doc Rivers jest raczej spokojny o swoich podopiecznych, w ostatnim bezpośrednim pojedynku między tymi drużynami oddał praktycznie HCA(Przewagę parkietu) dając odpocząć swoim weteranom. Celtics mają jeszcze matematyczne szanse, aby uzyskać lepszy bilans od Atlanty, ale wszystko wskazuje na to, że w najbliższy wtorek w meczu z Miami również nie ujrzymy naszych podstawowych zawodników. Doc zapowiedział już w marcu, że jeżeli dojdzie do sytuacji, w której będzie musiał wybierać między walką o wyższe rozstawienie w playoffs, a oszczędzaniem swoich gwiazd, wybierze to drugie.
Niedługo szersza zapowiedź oraz opis poszczególnych matchupów z drużyną Atlanty, zapraszam do śledzenia bloga ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

